Powrót Wiedźminów - sesja

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#41

Post autor: Asirra » 15 sie 2018, 15:58

Cicatrix ruszył przed siebie, w kilku krokach dopadając przeciwnika. Z lewej mignął mu Torres, dobijający właśnie odurzoną bestię, z prawej widział, jak równym, spokojnym rokiem Jared także rusza ku kolejnemu przeciwnikowi. A więc została tak jak kalkulował trójka... właściwie dwójka...
Wyrzucił dłoń przed siebie, zatrzymując się gwałtownie, składając palce w znak. Błysnęły języczki ognia, na chwilę ponownie rozświetlając polanę, setki iskier wzbiły się w niebo. Endriaga cofnęła się gwałtownie, zawyła, zaklekotała, miotając się na prawo i lewo, gdy gwałtowny rozbłysk zaciemnił jej wzrok. Nie zabił co prawda czucia, węchu czy słuchu, ale to wystarczyło.
Tym razem bestia miotała się gwałtownie, więc by uniknąć pochlastania ogonem nie bawił się w obieganie jej dookoła. Po prostu wskoczył jej na grzbiet, balansując na płytkach pancerza podbiegł na jej zad i z całą siłą wbił ostrze miecza pomiędzy szczeliny w płytkach pancerza. Pajęczak zaczął się miotać, jeszcze pogarszając swoją sprawę.
Szybkie cięcie, rozcinające większość odwłoka dokończyło żywota stwora. Endriaga legła w kałuży smolistej krwi i tylko odnóża jeszcze się poruszały.


Tymczasem Jared spokojnym, acz szybkim krokiem ruszył na jedno z trójki. Wyciągnięty za plecy miecz poruszał się lekko, niczym ogon węża wijąc się za właścicielem, dopasowując do tempa jego kroków i szybkości z jaką się poruszał młody wiedźmin. Z radością przeciął powietrze, świsnął przed szczękami pajęczaka, ponownie pokrył się drobinkami czerwieni urąbując kolejne kawałki pancerzyka. Przeciął kilka z pajęczych oczu ukrytych w plątaninie żuwaczek, pancerza i ochronnych włosków, zamłynkował zmierzając od razu w drugą stronę, wbijając się jeszcze głębiej, rozszarpując, rozchlastując i tak głęboką już ranę. I już pędził w tył, szybkimi dwoma krokami, przygotowując się do kolejnego uderzenia, ciesząc się z walki, choć umysł właściciela pozostawał chłodny, kalkulacyjny.
Jared przeszedł obok pajęczaka, obrócił się w gwałtownym piruecie, w kilku szybkich krokach dopadając przeciwnika od zadu, tnąc ponownie, na odlew, szybko acz precyzyjnie. Ostrze opadło z góry na przeciwnika, uderzając w unoszony ogon. Dostrzegł wysuwający się z niego niewielki kolec, ale endriaga nic nim nie zdążyła zrobić. Zawyła, zakwiczała, miotając wszędzie drobinki krwi, wabiąc drapieżniki jej zapachem, wzywając posiłki.


Została jedna. I pojawiający się kształt. Wojownika, którego barwa bardziej przypominała stal zmieszaną z błękitem. Większy, masywniejszy, z ogonem niczym maczuga, najeżoną długimi kolcami, z których widocznie ścieka powoli gęsty, białawożółty śluz. Potężne szczypce zamiast żuwaczek wieńczą dzieło arsenału wojownika.
Kawałek dalej, w ciemnościach porusza się kolejny kształt. Jaderowi momentalnie przypomniał się wers bestiariusza: "Żyją w koloniach..."

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#42

Post autor: wardasz » 15 sie 2018, 23:05

Wyszarpnął miecz z cielska przeciwnika, cofnął się o krok, identycznym jak poprzednio młyńcem strącił krew z klingi. Rozejrzał się po polu. Nie było źle... jeszcze. Jedna robotnica, wojownik... i to wszystko, co kryje się głębiej w lesie. Z jednej strony, powinni spróbować swych sił z wojownikiem endriag, wgryźć się w to paskudztwo tak głęboko jak się da. Z drugiej... trącanie kijem mrowiska jest nieszczególnie mądre, ula-skrajnie głupie. Czym więc jest wbijanie się endriagom do gniazda? Nawet jeśli zostali po to stworzeni i wyszkoleni... nie w ten sposób. Nie na dziko, bez przygotowania, w środku nocy, na nieznanym terenie.
Z drugiej strony... byli jedynie kilkadziesiąt metrów od obozu. Blisko, bardzo blisko. Potencjalnie zbyt blisko. Czy endriagi podążą za nimi, żądne zemsty? Czy może, straciwszy kilka osobników, odpuszczą, dziękując swoim bogom za to że napastnik nie był bardziej zaciekły i agresywny? Warto i to sprawdzić.
- Starczy - krzyknął, obracając się do towarzyszy - Nie damy rady całej koloni, nie tak i nie teraz. W tył! - zaraz też począł realizować własne słowa, zaczynając cofać się w kierunku obozu, powoli, nisko na nogach, raz po raz młynkując przed sobą ostrzem.
wardasz rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 29:
3, 10, 5, 6, 5

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#43

Post autor: Paladyn Łowca » 17 sie 2018, 22:42

W wirze walki człowiek (wiedźmin w sumie też) czasem nie dostrzega, że oprócz opcji "Naprzód po ich trupach!" istnieją też inne. Tak miał Cicatrix; w jego świadomości nie pojawiła się myśl, że można to rozwiązać inaczej niż tylko brnąc dalej. W końcu już próbował uciekać i nieomal skończyło się to marnie.
Ale teraz było inaczej - nie był sam, a przeciwników ubyło, więc zamiast panicznej ucieczki można spokojnie taktycznie się wycofać, a potem przystąpić do kontrataku na ich zasadach, bo jeszcze nikt nie został ranny.
Więc zamiast ruszyć w kierunku kolejnego pająko-stwora zaczął powoli się wycofywać uważając, aby nie potknąć się o nic i będąc gotowym uderzyć znakiem Aard w bestię która postanowi go zaatakować, po czym, o ile będzie to bezpieczne spróbowałby dźgnąć ją w odsłonięte wrażliwe części ciała.

Paladyn Łowca rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 30:
2, 10, 5, 9, 4

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#44

Post autor: Asirra » 01 wrz 2018, 18:03

Torres zamłynkował ostrzem, powoli cofając się w tył na ugiętych nogach. Powoli. Podobnie z resztą jak reszta wiedźminów. Cała trójka ruszyła w tył, licząc na to, że bestie nie zechcą ich ścigać w dalszej części lasu. Powoli. Odsuwając się od kokonowiska jeszcze dalej, uciekając od przeciwników, utrzymując bezpieczny dystans. Powoli, nie wykonując gwałtownych ruchów. Powoli.
Powoli, to mogło być za mało. Bestie nie zdawały się chętne by odpuścić, szczególnie gdy zwierzyna nie wymykała się im specjalnie szybko, a rzuceni do walki, zaalarmowani wojownicy nie zamierzali się wycofać. I wszyscy trzej wiedźmini błyskawicznie to zrozumieli. A wtedy powolny odwrót zmienił się w błyskawiczną ucieczkę. Endriagi w pierwszej chwili ruszyły za nimi, rozjuszone i wściekłe, ale szybko utknęły w leśnym poszyciu i kłębowisku jeżyn i malin. Odrzucona Aardem robotnica zaklekotała wściekle, i chyba nie kontynuowała pościgu... Nie wiecie, nie sprawdzacie, bronią torując sobie drogę. Pochodnia została gdzieś z tyłu, niknąc wam z oczu - z resztą odwracanie się w tym miejscu jest wielce niewskazane. Odgłosy pościgu powoli cichły...
Wypadliście na polanę, gdzie rozbiliście obóz. Bolą was mięśnie po parowaniu i zadawaniu ciosów. Nogi i płuca. Mimo treningu, mimo setek przebiegniętych kilometrów ta droga była jakąś popierdoloną wariacją mordowni, nie lasem. Chyba, że to po prostu kwestia gwałtowności? Tego, że wszystko rozegrało się w mniej niż dziesięć minut? A może zmęczone całodzienną jazdą, zesztywniałe w siodle ciało po prostu zaprotestowało?
Nie ma to teraz znaczenia. Blask ogniska, zapach gorącej nadal polewki w kotle zestawionym z ognia - i nocna cisza, która przerywana odgłosami cykad i świerszczy, szumem listowia i rzeki przestała być tak spokojna w waszych oczach.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#45

Post autor: wardasz » 02 wrz 2018, 9:14

Stanął, ciężko dysząc. Obrócił się, uniósł miecz, stanął w szermierczej pozycji pomiędzy ogniskiem i kociołkiem a mrokiem nocy. I czekał. Wodził wzrokiem po granicy oświetlonego terenu, po oddalonych, ledwo widocznych w mroku konturach drzew na granicy lasu. Zastanawiał się, czy endriagi przyjdą do nich, czy zignorują. A jeśli tak, to kiedy? Zaraz, za godzinę, czy może w wilczą porą? Po parunastu sekundach obserwacji, jeśli nic nie wychynęło z lasu, zamknął oczy i skupił się na słuchu, wciąż stojąc w pozycji i kręcąc lekko głową starał się wyłapać najmniejszy dźwięk spowodowany przez potwory.
- Ciiiiii - syknie, jeśli tylko któryś z towarzyszy przerwie ciszę.
wardasz rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 34:
10, 1, 8, 5, 10

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#46

Post autor: Paladyn Łowca » 15 wrz 2018, 21:42

Ogień dodaje pewności siebie. Niby oczywiste, acz w sytuacji, gdy w mroku czają się dziwne istoty, które chyba mają ochotę na potrawkę z wiedźmina, teza ta wydaje się być bardziej realna niż kiedykolwiek indziej. Tak więc ogień dodaje pewności siebie, w połączeniu z chwilą wytchnienia od ciągłej walki o życie, pomaga przemyśleć sytuacje w której się znalazło. Co ma tą wadę, że zazwyczaj w takiej sytuacji nie należy do najbardziej komfortowych.
Ale owo przemyślenie czasem pomaga połączyć pewne fakty i wrócić do punktu wyjścia. Stwory owe nie przepadają chyba za ogniem, więc może wartałoby go podsycić, nawet jeżeli miałoby to grozić przypaleniem kolacji. W dodatku zwiększyłoby to oświetlany obszar, co powinno pomóc we wcześniejszym dostrzeżeniu tego, czego nikt dostrzec nie chce oraz w późniejszej, ewentualnej walce.
Myśl ta była na tyle sensowna, iż Cicatrix postanowił wcielić ją w życie ledwo w krótką chwilę po przybyciu do obozu, gdy stało się jasne, że bestie porzuciły pościg.
Po dorzuceniu kilku kawałków drwa do ognia, pozostając przez cały czas tej czynności w pełnej gotowości, rozglądając się co rusz i mając bez przerwy miecz na podorędziu, przystanie po drugiej stronie ognia, niż towarzysz i będzie wyczekiwał oznak jakiegokolwiek ruchu z mieczem w dłoniach, gotów do obrony kolacji. A przy okazji swojego życia i całej reszty mniej istotnych rzeczy.

Paladyn Łowca rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 36:
10, 10, 5, 7, 4

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#47

Post autor: Asirra » 21 wrz 2018, 15:23

Wypadliście z lasu, wpadając na polanę, gdzie rozłożyliście się obozem. Potykając o korzenie, błyskawicznie zwróceni twarzą do zagrożenia. Ognisko zdazyło przygasnąć, niewielkie płomyczki rozświetlały porzucone rzeczy, konie, które niespokojnie parskały i szarpały się na uwięzi, chcąc jak najszybciej odsunąć się od niebezpieczeństwa, zapachu krwi, broni i ciemności, które skrywała linia drzew. Tupiąc i parskając robiły zamęt, który skutecznie uniemożliwiał wyłapanie innych dźwięków, dobiegających z mroku.
Mijały pełne napięcia sekundy. Pięć. Nic się nie pojawiło, chociaż krzewy szeleściły niebezpiecznie, jakby od wiatru. Owszem, wiało. Ale czy na pewno aż tak?
Dziesięć sekund. Czy to drzewa tak skrzypią? A może to klekot, pluskanie wody w rzecze, obijającej się o brzeg bardzo przypomina własnie ten odgłos.
Piętnaście sekund. Cicatrix dorzucił kilka gałęzi. Płomyki łapczywie chwyciły suche drewno, zatańczyły, wznosząc się ku niebu, zafalowały. Długie cienie padające na trawę nieco więcej ukazało. Porzucone torby, zestawiony z ognia kociołek z zupą, jeszcze parującą i zabijającą nieco zapach posoki endriag.
Gdy minęła minuta napięte do granic możliwości mięśnie nieco się rozluźniły, choć nie przestaliscie czujnie wpatrywać się w granicę lasu. Jednocześnie wiedząc, że gdyby miały przyjść, to by już dawno tu były. Wasz wzrok błądzi po drzewach, po listowu, szukając charakterystycznych narośli czy zgrubień, mogących zdradzać kamuflaż przeciwnika. Konie z wolna się uspokajają, gdy Torres, by czymś się zająć podszedł do nich, złapał za grzywę, zaczął cicho, uspokajająco mówić. Jego głos, szum wody, liści i traw, nocne pohukiwanie sowy i trzask ognia to jedyne odgłosy, jakie wam towarzyszą.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#48

Post autor: wardasz » 21 wrz 2018, 16:03

Wolnym, bardzo wolnym ruchem opuścił miecz, zsunął nogi bliżej siebie, uniósł głowę, stanął wyprostowany. Przez kolejną chwilę, może pół minuty, może minutę wciąż wpatrywał się w zarośla, już spokojny, czujny, ale nie napięty. Następnie gwałtownie odwrócił się, szybkim krokiem podszedł do swych rzeczy, po drodze młynkując raz i drugi mieczem, starając się by posoka z jego ostrza trafiła na trawę, a nie na czyjeś rzeczy lub, co gorsza, do kociołka. Klęknął przy swych jukach, wyciągnął z nich jakąś szmatę, kilkoma długim, wolnymi, bardzo dokładnymi ruchami otarł głownie z juchy. Gdy już oczyścił broń, podniósł pochwę i wsunął do niej broń, po czym założył ją na siebie.
- Zbieramy się - zakomanderował krótko. Nie mogli tu zostać, tak blisko ich gniazda. Kolacja będzie musiała poczekać, odgrzeją ją i zjedzą w jakimś bezpieczniejszym miejscu. Najlepiej ponad milę stąd.
wardasz rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 20:
7, 3, 3, 1, 6

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#49

Post autor: Paladyn Łowca » 21 wrz 2018, 21:53

- Zbieramy się. - Słowa towarzysza wyrwały z zamyślenia Cicatrixa, który przez ostatnią wieczność (która, jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa, nie trwała wcale długo) zaczął dochodzić do wniosku, że czasem wolałby walczyć, niż nerwowo wyczekiwać ruchu przeciwnika, gdy ten akurat postanawia nie nadchodzić.
Zdawał sobie sprawę, że pozostanie tu nie byłoby zbyt bezpieczne, więc tylko przytaknął kompanowi głową, po czym sam oczyścił swój miecz. Nie było sensu zwlekać, odłożywszy miecz do pochwy zaczął zbierać manatki i kulbaczyć konie, rozglądając się co rusz, będąc gotowym do błyskawicznego dobycia broni i walki.
Paladyn Łowca rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 22:
9, 4, 1, 4, 4

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#50

Post autor: Asirra » 23 wrz 2018, 0:32

W pierwszej chwili wyglądało na to, że Torres chciał zaprotestować. Ale gdy Cicatrix bez chwili zwłoki zgodził się z towarzyszem westchnął tylko, spoglądając tęsknie na zupę.
- A, niech to diabli - warknął, samemu chowając otartą klingę do pochwy. - Dobra. Tylko ruszmy się, bo mam już dość tej przeklętej nocy.
Zgodnie w kilka minut zwinęli obóz. Jared zajął się końmi na spółkę z Cicatrixem, siodłając je i objuczając tobołkami. Zarzucili siodła na ich grzbiety, zaciskając popręgi. Dopięli juki, poprzerzucali pledy, koce i derki, spakowali ekwipunek. Tymczasem Torres zajął się gaszeniem ognia, przygotowaniem żaru do przeniesienia w inne miejsce, zebraniem rozpałki i zadbaniem, by idąc nie wylała się cała zupa.
Pracowali w milczeniu, czasami tylko rzucając krótkie komentarze czy polecenia. Nie było czasu na marudzenie czy zastanawianie się ile czasu potrzebują, ile ma to zająć, dokąd pójdą, czy będzie dogodne miejsce na obóz. Ostatecznie po kilkunastu minutach, w ciszy, prowadząc konie za uzdy ruszyliście do przodu. Torres niosąc kociołek z zupą, przykrytą na szybko jakąś ścierką by choć odrobinę zminimalizować szansę, że większość jej znajdzie się na ziemi, Cicatrix i Jared z żagwiami pochodni, odpalonych na szybko już wcześniej od ogniska. Gotowi w każdej chwili rzucić je w przeciwnika i dobyć przytroczonych z boku konia, obnażonych już kling. Było ciemno i księżyc nie dawał wiele światła. Dodatkowo chmurzyło się. Znowu.
Jednak nie lunęło. Chmury groziły i groziły, acz nici wyszły z deszczu. Szli traktem już drugą godzinę. Pochodnie dawno pogasły, leże endriag zostało za plecami, a nieprzebyty gąszcz ciągnął się po obu stronach drogi. W końcu znaleźli niewielki skrawek odsłoniętego terenu, gęsto zarośnięty iglakami. Co prawda chruśniak nie był wymarzonym miejscem na nocleg, ale w promieniu kilometra lepszego nie było. Jakiegokolwiek nie było. A że był czysty od mrówek, robactwa i jedynie kuł nieco w tyłek, uznali, że lepsze to niż nic. A przynajmniej Torres uznał, oznajmiając, że jak mają tak iść to równie dobrze mogą się zatrzymać, porządnie objuczyć konie i po prostu jechać dalej śpiąc w siodłach. Na jedno wyjdzie.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#51

Post autor: wardasz » 23 wrz 2018, 13:20

Jared rozejrzał się po najbliższej okolicy. Ktoś inny by powiedział że miejscu daleko było do ideału, ba daleko mu było nawet do statusu przyjemnego. Acz on miał to gdzieś. Było zdatne do postoju i było na tyle daleko od gniazda endriag, że nie powinni mieć nocnego towarzystwa. Uwiązał konia do pierwszego lepszego drzewa, po czym wyciągnął spomiędzy juków siekierkę począł rąbać pierwsze z brzegu, niewielkie uschnięte drzewko. O ile na rozpałkę starczą luźne gałęzie walające się po okolicy, to jeśli mają podgrzać zupełnie już zapewne zimną zupę, to potrzeba będzie nieco więcej chrustu, i to grubego chrusty. Zwłaszcza, że miło by było jakby żar pozostał aż do rana.
Pracował z zapałem, dewastując drzewko podobnie energicznie co wcześniej ogony endriag. Zdążył zgłodnień, sen powoli zakradał się do jego umysłu. Także zmęczenie walką zaczynało dawać o sobie znać. Jednak mimo tego wszystkiego, pozostał czujny, katem oka obserwując otoczenie.
wardasz rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 17:
2, 2, 7, 2, 4

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#52

Post autor: Paladyn Łowca » 25 wrz 2018, 20:30

Po dotarciu na miejsce Cicatrix zaczął przygotować palenisko, przy czym profilaktycznie zrobił to w takim miejscu, żeby Jared nie zwalił drzewa wprost weń. Po rozpaleniu ognia i dorzuceniu drwa przygotowanego przez kumpla podgrzeje kolację, a przynajmniej to, co przetrwało podróż.

Paladyn Łowca rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 24:
6, 6, 3, 7, 2

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#53

Post autor: Asirra » 04 paź 2018, 14:11

Gdy towarzysze ogarniali i przygotowywali ognisko wraz z kolacją, Torres wziął broń i ruszył w głąb lasu, by zrobić mały obchód terenu. Upewnić się przede wszystkim, że są tu na pewno sami i nikt nie spadnie im na głowy w środku nocy.
Wiało nieprzyjemnym chłodem, gdy Jared w pocie czoła pracował nad zapewnieniem chrustu na resztę nocy. Godzina duchów minęła, gdy w końcu pojawiły się pierwsze płomyczki rozpalanego przez Cicatrixa ogniska, rozświetlające nieco poszycie i teren wokół. Teraz mogli dobrze przyjrzeć się licznym, młodym pniom uschłych sosen i jałowców, masie igieł na ziemi, tworzących barwny dywan, gdzieniegdzie przepleciony młodą trawą. Kawałek dalej dziesiątki zawilców tworzyły barwny, ciemnozielony dywan, gdzieniegdzie upstrzony białymi punktami kwiatów. Wysoko nad ich głowami mieszanka jodeł, sosen i buków oraz wiązów tworzyła ciemną, zgraną masę, trudną do przebicia wzrokiem.
Torres wrócił idealnie, gdy wieszaliście kociołek z zupą na nowo nad ogniem. Zaimprowizowany stojak nie był dziełem sztuki, ale to nie o to tu chodziło. Ciepło, gorący posiłek i miejsce noclegowe w zupełności wystarczało, by na chwilę obecną było to miejsce idealne.

Reszta nocy minęła spokojnie. Nieniepokojeni przez nikogo zdołaliście się nawet jako tako wyspać, a resztka zupy rybnej tylko jeszcze podniosła morale po niepewnej nocy. Nawet temperatura się podniosła, cały las parował po deszczach. Czuć wszędzie było wilgoć, zapach lasu, mchów i trawy. Wczesnym południem zrobiło się na tyle ciepło, że po raz pierwszy można było wreszcie zdjąć płaszcze i nieco się rozluźnić. Nawet konie wyczuwając zmianę pogody raźniej zarzucały łbami, maszerując przed siebie z większą werwą.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#54

Post autor: wardasz » 05 paź 2018, 19:55

Jechał na czele, kołysząc się lekko w siodle. Bez słowa, jak zwykle, planując następne posunięcia. Wspominając, rekonstruując szczegóły wczorajszych walk. Już rano powinien przelać je na papier, będzie musiał zrobić to jak najszybciej, przy najbliższej okazji.
Zastanawiał się także co z endriagami. Co z ich gniazdem. Z jednej strony powinni je zlikwidować. Z drugiej, mieli sami się utrzymywać. Robota bez zlecenia, na którą zużyją zapasy, może nawet komuś się stanie... a zapłaty brak. Brak zapłaty, brak zaplecza, brak kogoś kto zająłby się nimi w razie problemów. Z drugiej... chciał wiedzieć. Chciał zrozumieć. A aby tego dokonać, musiał zobaczyć. Z bliska. Od środka, momentami dosłownie.
- Co dalej? - rzucił, oglądając się na jadących za nim towarzyszy. Bądź co bądź nie był sam, oni też mieli swe zdanie, może nawet bardziej sprecyzowane i jednoznaczne od niego - Jedziemy dalej? Czy zajmiemy się tym gniazdem?

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#55

Post autor: Paladyn Łowca » 09 paź 2018, 23:34

Upokorzenie.
Może to zbyt mocne słowo, ale mniej więcej takie uczucie towarzyszyło Cicatrixowi od samego rana. Nie tak wyobrażał sobie swoją pierwszą walkę na szlaku. Szczególnie że całe to zajście było jego winą, czuł na sobie odpowiedzialność. Niby bestie mogły zakraść sie do nich, gdy spali, a wtedy byłoby im zapewne nawet ciężej, ale wciąż; to on wlazł jak debil do ich gniazda. Czuł się winny, ale jednocześnie zbyt dumny, aby zdobyć się na przeprosiny wobec swoich towarzyszy.

- Co dalej? Jedziemy dalej? Czy zajmiemy się tym gniazdem?- Słowa Jareda wyrwały go z rozmyślań. Cholernie chciał się zemścić na endriagach, chciał zmazać z siebie ciężar upokorzenia, chciał odrzucić całą tę frustrację, ale jednocześnie myślał bardzo trzeźwo. Zdawał sobie doskonale sprawę, że to im się nie kalkuluje, że nikt im za to nie zapłaci, a szansa na zwycięstwo bez żadnych strat jest nikła.
- A możemy na tym zarobić? - Zapytał kierując wzrok na Jareda. - Coś z nich jest jakkolwiek wartościowe? - A w myślach dodał "Chrzanić dumę, nie po to tu jestem. Mam w końcu coś do zrobienia.".

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#56

Post autor: wardasz » 15 paź 2018, 1:01

- Wartościowe? - spytał zaskoczony. Kilka sekund zajęło mu zrozumienie pytania, kolejne kilkanaście trwało rozkopywanie pamięci w poszukiwaniu odpowiedzi. Zazwyczaj nie skupiał się na tych aspektach, liczyło się zidentyfikowanie stworzenia na podstawie śladów i przesłanek oraz jego likwidacja w możliwie najbezpieczniejszy sposób. To, co potem można zrobić ze ścierwem było kwestią drugorzędną.
- Jad i ślina - powiedział po chwili - Skóra, jeśli uda się ją zdjąć. I teoretycznie parę innych, acz szanse ich pozyskanie jest niska, a na dowiezienie do kupca jeszcze niższa. O ile znajdzie się kupiec, bo sam fakt że coś jest przydatne nie znaczy że ktoś to kupi. Zwłaszcza tutaj.

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#57

Post autor: Asirra » 15 paź 2018, 1:19

- Najbliższe miasto jest prawie pięćdziesiąt staj stąd - odezwał się Torres. Chwilę temu wyciągnął zwój wyprawionej skóry, a teraz siedział przeglądając w skupieniu mapę. - Bez sensu. Chyba, że podjedziemy do Ban Ard i zapytamy, czy nie potrzebują. Ale to też kawał drogi. Nie ma sensu wlec za sobą tyle czasu ścierwa. Chyba że jako strach na wróble. O ile nie przyciągnie trupojadów.
Zwinął rulon, acz nie chował go. Kto wie, może któryś z towarzyszy będzie sam chciał zobaczyć? Szturchnął konia, pospieszył go, zrównał się z nimi. By te różnice odległości nie były tak zauważalne - nie chciało mu się drzeć ryja.
- I pytanie którędy jedziemy? Zbliżamy się do rozstajów. Zostajemy przy Pontarze i jedziemy w stronę Ban Glean, czy odbijamy na trakt do Ard Carraigh? Po drodze możnaby zahaczyć o Sherrawedd wtedy. Zobaczyłbym ruiny... o ile coś jeszcze z nich zostało.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#58

Post autor: wardasz » 15 paź 2018, 17:35

- Fiolki z jadem i śliną można wozić ile się chce - rzucił w odpowiedzi - Nie zepsują się tak szybko. No i można też samemu użyć do czegoś.
Gdy Torrez zaczął rzucać nazwami miast, kierunkami i generalnie mówić o szerokich planach, zamilkł. Nie myślał o takich rzeczach. Nie planował. W jego umyśle szlak zawsze prowadził naprzód, od zlecenia do zlecenia, od pogłoski do pogłoski, od przeciwnika do przeciwnika. Od celu do celu. Wyznaczanie ogólnego kierunku marszu było czymś, do czego nie chciał się mieszać.
- A tymi endriagami warto by było się zająć od tak, nawet bez zlecenia. - powiedział, gdy Nilfgardczyk skończył, jakby zupełnie ignorując jego słowa - Spróbować swych sił. Sprawdzić siebie i je. Przesiać bestiariusz przez sito prawdy i zdobyć nowe dane.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#59

Post autor: Paladyn Łowca » 16 paź 2018, 19:38

-Myślę, że warto powędrować jeszcze kawałek w dół rzeki. Może przynieść to więcej wiedźmińskiej roboty. - Odparł towarzyszowi Cicatrix po krótkiej chwili namysłu, po czym zwracając się do drugiego kompana dodał. - Zyskać coś, czego nie da się policzyć? W końcu to też część naszej misji; odzyskać utraconą wiedzę wiedźminów. - Zamilkł na chwilę, jakby bijąc się z myślami, po czym wykalkulowanym głosem dodał. - Ja osobiście nie wracałbym tam. Ale uważam nas za drużynę i to nie jest moja decyzja. Tak więc co wy sądzicie? - Rzucił kierując wzrok na Torresa.

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#60

Post autor: Asirra » 28 paź 2018, 14:33

Torres popatrzył na towarzyszy z niezbyt przychylną miną. Ale co miał zrobić, tak naprawdę wyraźnie został przegłosowany. Westchnął ciężko, chowając mapę. Po czym zatrzymał konia.
- A niech was cholera - powiedział ciężko, wpatrując się w szaro-brązowe, pokryte młodymi liśćmi drzewa. - Niech te endriagi cholera. I na bogów, mnie też niech weźmie cholera. Dobra. Odsyskać wiedzę, przećwiczyć mięśnie i być może znaleźć coś, co da się potem opylić. To jedziemy. Ale tym razem przygotowujemy się wcześniej, niż widząc ich szczęki.
Zawrócili konie. Po części z chęcią, po części bez żadnej przyjemności, ruszając na nowo w drogę, którą dopiero co przebyli. Licząc na to, że nie będzie to zła decyzja. I że im się opłaci.
Przejechanie trasy, którą pokonali od gniazda, teraz zajęło im znacznie mniej czasu. Jazda gdy znało się już drogę, nie spodziewając się żadnych niebezpieczeństw, bez deszczu i po ubitej ziemi przebiegła znacznie szybciej i sprawniej. Minęli chruśniak, w którym zatrzymali się na noc, zbliżając się coraz bardziej do leża. A przynajmniej w jego okolice. Szukając miejsca, gdzie będzie można bezpiecznie zostawić konie i dobytek.
Znaleźli kilka prześwitów między drzewami, wjechali w nie. Polana co prawda to nie była i nie nadawała się na dłuższe obozowanie. Natomiast gdyby musieli uciekać i bronić się - była idealna. Pełna ustępów skalnych, pomiędzy którymi łatwo się skryć i bronić, na niewielkim pagórku. I po drugiej stronie drogi, niż ich wcześniejsze obozowisko. Będą mogli zajść bestie w gnieździe od zupełnie innej strony.

ODPOWIEDZ