Powrót Wiedźminów - sesja

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Powrót Wiedźminów - sesja

#1

Post autor: Asirra » 15 sty 2018, 0:55

Przyszłość. Obraz faluje jak miraż odbity na powierzchni płynącej wody. Okrwawiony miecz powoli, majestatycznie opada na marmurkową posadzkę, jakby chwilę przedtem wymknął się z dzierżącej go dłoni. Brzdęk stali o kamień. Świeża krew rozpryskuje się na marmurowej płycie. Campfire music Obrazek Wyruszyliście z Loc Muinne wczesnym rankiem, gdy resztki wczorajszej popijawy - efekt pożegnania z Lerinem i Verakiem - przestały przyćmiewać umysły i ostatecznie minęły. Konie objuczone tobołkami, zawierającymi wszystkie potrzebne na szlaku rzeczy, broń, towarzysze, z którymi zapewne spędzicie najbliższy rok - i cisza, przerywana śpiewem ptaków, szelestem gałęzi i młodziutkich liści są teraz waszym jedynym towarzystwem. Od kiedy zamknęły się za wami bramy miasta, od kiedy minęliście wieś i połknęła was gęstwina, słychać tylko to. Tu jeszcze bardziej czuć wiosnę w powietrzu - setki latających mrówek, chrząszczy i żuków, pełzające w trawie jaszczurki, umykające zające i ptaki, niecichnące nawet o zmierzchu. Tu wszystko jest inne niż w Twierdzy. Żywe, energiczne, świeże i niczym nieskrępowane. Wolne.
Słońce teraz jednak już dawno schowało się za drzewami. Bladozłote smugi pokrywające niebo, barwiące je różem, fioletem i błękitem zanikają już, a ono samo szarzeje, zamglewa się, rozmywa. Powoli zapadają ciemności, rozświetlanie teraz tylko blaskiem ognia. Setkami iskier tańczącymi w powietrzu jak małe, płonące świetliki. Buchającymi w powietrze, gdy jeden z was dorzucił drwa, by podtrzymać płomień, maleńki, tlący się ledwo jeszcze, łapczywie pożerający suche gałązki i igliwie. Obłożony kamieniami nie wymknie się spod kontroli.
Aevon y Pont ar Gwennelen, Rzeka Alabastrowych Mostów szumi tuż obok, niewielkim łukiem wpływając między kamienie i tworząc małe zakole, z którego łatwo czerpać wodę i się obmyć. Widać je zza drzew rosnących wokół małej polanki przy drodze, chroniąc was od wiatru i nieporządanego wzroku. Gęsty mech obrastający większość poszycia, tu ustępuje twardemu podłożu - suchemu, lecz niewygodnemu przez swą surowość.
Słychać ważki.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#2

Post autor: wardasz » 15 sty 2018, 22:41

Jared wyszedł spomiędzy drzew, niosąc naręcze chrustu. Zbliżył się do ognia, zrzucił ładunek na leżącą obok niego stertę. Stał nad nią dobre kilkanaście sekund, oceniają ją wzrokiem, po czym uznawszy chyba, że jest dość duża by wystarczyć na najbliższe parę godzin, jak nie na całą noc, ruszył w kierunku sterty zdjętych z koni toreb, derek, juków i innych tobołów. Wyciągnął z niej swoje siodło i torbę, po czym wrócił do ogniska. Usiadł, na wpół się wręcz położył, oparłszy głowę na kulbatce, nogami w kierunku ogniska, i wbił wzrok w płomienie.

Awatar użytkownika
Legion
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 26 cze 2017, 21:42

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#3

Post autor: Legion » 23 lut 2018, 23:18

Torres stał oparty o drzewo obserwując poczynania swoich druhów. Rozkulbaczone konie stały niedaleko przywiązane do drzew. Jared wracający z naręczem chrustu przykuł jego wzrok, gdy ten ruszył po swoje siodło i umościł legowisko obok ognia, stwierdził, że to całkiem dobry pomysł. Ruszył w stronę juków, samoczynnie omijając każdą gałązkę czy inną zawartość leśnej ściółki która mogłaby spowodować hałas. Wziął swoje siodło i torbę i dołączyć do Jareda obok ogniska. Usiał na wpół leżąc obok towarzysza. Wyciągnął z torby jeden z noży i sięgnął w stronę chrustu po w miarę prosty i duży patyk. Zaczął go powoli strugać.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#4

Post autor: Paladyn Łowca » 24 lut 2018, 10:10

Jednym z widoków, które zdają się ludzi hipnotyzować jest niewątpliwie tańczące nad paleniskiem języki ognia, temu zjawisku też zdawał się ulec Cicatrix, wpatrujący się weń od dłuższego czasu praktycznie bez ruchu, jedynie mrugając co chwilę. Jednak taki stan nie może trwać wiecznie, nadejdzie ten czas, gdy trzeba dorzucić paliwa wzbijając słup iskier w kierunku nieba. Toteż obserwator niechętnie oderwał się od podziwiania płomieni, ażeby uzupełnić paliwo, po czym wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia wpatrując się w proces trawienia przez ogień świeżych gałęzi.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#5

Post autor: wardasz » 25 lut 2018, 23:22

Jared uniósł lekko głowę, słysząc chrobot i świst tuż obok. Obrócił się, spoglądając na siedzącego obok Torreza, zajętego struganiem patyka. Następnie poprzez płomienie spojrzał na siedzącego po drugiej stronie ogniska Cicatrixa, gapiącego się w ogień. Skupił się ponownie na ogniu, na jego najwyższych płomieniach, i nad tym co znajdowało się powyżej... czyli pustce. Pustce w miejscu której najchętniej zobaczył by rożen albo kociołek.
-Czyżbyśmy zamierzali uczcić pierwszy dzień poza siedliszczem postem? - zapytał. W jego głosie nie było ani ironii, ani złości, wyrzutu czy czegokolwiek innego. Nawet ton zapytania był ledwo słyszalny - Czy też może nie mogliście wybrać między wędzoną rybą a ziemniakami z popiołu i postanowiliście poczekać aż skończę zbierać chrust?

Awatar użytkownika
Legion
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 26 cze 2017, 21:42

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#6

Post autor: Legion » 03 mar 2018, 23:57

- Wolność. Można uczcić. Nie chciałem Ci przeszkadzać, widziałem że byłeś całkiem zaangażowany w zbieranie chrustu. Co do jedzenia, dlaczego nie to i to? - Rzucił swym ochrypłym głosem Torres krzywo uśmiechając się pod nosem. Odłożywszy nóż i rękodzieło, zręcznie się podniósł i ruszył w stronę juków. Wyciągnął jedną buteleczkę mocnego alkoholu ze swoich toreb po czym wrócił na swoje miejsce.
Odszpuntował butelkę i pociągnął łyk mocnego alkoholu po czym podał go towarzyszom.
- Bylebyśmy nie skończyli zbyt szybko z flakami na wierzchu, byłoby szkoda tych wszystkich lat tortur.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#7

Post autor: Paladyn Łowca » 06 mar 2018, 14:24

- Niewątpliwie plan jest dobry. - Odparł delikatnie uśmiechając się Cidatrix odbierając butelkę od towarzysza, po czym pociągnął łyk. - Ale puki co wszamałbym rybę. Bez znaczenia - z ziemniakami, czy bez. - Pomimo tego co powiedział jednak nie zabrał się za przygotowywanie posiłku, tylko zamknął,oczy. - Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, że ważki tak dobrze komponują się z trzaskami ognia. Aż nie chce im się przeszkadzać.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#8

Post autor: wardasz » 06 mar 2018, 14:38

-Gdybyś zaczął ją przygotowywać w czasie gdy ogarniałem chrust do ognia, to mógłbyś ją szamać, tak będziesz szamał za godzinę - odpowiedział głosem równie bezbarwnym co zawsze, po czym podniósł się ciężko i ruszył w kierunku zawaliska tobołków. Wyjął z nich kociołek, jedną z toreb z zapasami, pojemnik przypraw. Powróciwszy do ognia, położył wszystko obok swego posłania, po czym zaczął przebierać stos chrustu w poszukiwaniu odpowiednich gałęzi i konstruować ruszt nad ogniskiem, na którym można by zawiesić kociołek.

Awatar użytkownika
Legion
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 26 cze 2017, 21:42

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#9

Post autor: Legion » 16 mar 2018, 0:04

Torres kontynuował tworzenie rękodzieła.
- Hymm, w sumie jeszcze nie sprawdzałem co nam przygotowano na podróż, wypada sprawdzić.
Żeby nie byc gołosłownym, wiedzmin odłożył "dzieło" oraz nóż obok swojego legowiska i ponownie ruszył w stronę juków. Szybko, zrecznie i całkiem bezszelestnie dostał się do niech, i zaczął przeglądać.
Ryba, ryba, wędzona ryba. O, wędzona kiełbasa i suchary. Ehh, mamy ognisko, rzekę, wolałbym coś świeżego niż wędzonego. Sięgnął ku torbie z przybornikiem podróżnika.
O, linka, haczyk, może uda się coś złowić.
Wziął jednego suchara i ruszył nad wodę. Uklęk na brzegu, zamoczył chleb w wodzie, gdy ten już był w miarę plastyczny wyciagnął go, urwał kawałek i utoczył kulkę, nałożył ją na hak który wcześniej przymocował na lince i zarzucił prowizoryczną wędkę na oko, w środek jeziora. I tak sobie powoli łowił mając nadzieje, że nałapie ryb dla całej trójki.

Legion rzuciles 5k10 lacznie otrzymales 31:
7, 9, 7, 5, 3

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#10

Post autor: wardasz » 18 mar 2018, 14:15

Wybrawszy odpowiednie gałęzie, Jared powiązał je wydobytym z kieszeni sznurkiem, tworząc dwa krzyżaki po czym stawiając je o dwóch przeciwległych stronach ogniska. Podniósł ostatnią z wybranych gałęzi, sprawdził czy oparta na zbudowanym stelaży będzie dość wysoko ponad ogniem, po czym wziął kociołek i ruszył w stronę rzeki. Przykląkł na brzegu i napełnił kociołek wodą, po czym, chcąc już się obrócić i wracać, dostrzegł Torresa łowiącego ryby.
-Teraz zacząłeś ryby łowić? - spytał głosem bezbarwnym jak zawsze - Jeśli będziesz chciał je jeszcze teraz patroszyć i przyrządzić, wieki miną nim przygotujemy posiłek.

Awatar użytkownika
Legion
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 26 cze 2017, 21:42

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#11

Post autor: Legion » 21 mar 2018, 18:54

- Czasu mamy pod dostatkiem.
Szczęśliwie, Torrez nie słuchał narzekań kompana i oddał się przyjemności rybołówstwa. Dodatkowo szczęście mu dopisało i w dość szybkim czasie wyjął z wody 3 duże łososie. Każdego ogłuszył cioseł w łeb, i położył obok siebie. Ruszył po woje noże i garnek z juków by mieć gdzie schować wypatroszone ryby. Z wprawą zawodowca, zręcznie rozpruł brzuchy ryb i je wypatroszył i opłukał w czystej wodzie pontaru. Gdy zakończył te wszystkie czynności, co nie zajęło mu zbyt wiele czasu zaniósł ryby swoim kompanom.
Wieki nie minęły, wypatroszone łososie, sztuk trzy, teraz tylko je jakoś przyrządzić.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#12

Post autor: wardasz » 22 mar 2018, 10:48

Jared westchnął tylko, odwrócił się i wrócił do ogniska. Kociołek pełen wody postawił obok ogniska, pomiędzy kępkami trawy, tak aby się nie przewrócił, po czym usiadł jak wcześniej, wpatrując się w ogień.
-Torrez się uparł na świeże ryby, więc na posiłek przyjdzie poczekać - rzucił, wyciągając z torby suszone jabłko i pasek wędzonego mięsa. Zagryzając, siedział i czekał. Bez ruchu, bez słowa, niemalże jak posąg. Dopiero gdy rybak powrócił z połowem, nie drgnąwszy nawet, nie uniosłwszy głowy, odpowiedział.
-Owszem, minął tylko obrót. Chciałeś coś ze świeżych ryb, to przyrządzaj.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#13

Post autor: Paladyn Łowca » 22 mar 2018, 19:09

Cicatrix przez dłuższy czas obserwował towarzyszy w milczeniu, kontemplując trzaskające ognisko, lecz w końcu wstał i odwrócił się w kierunku dziczy.
- Pójdę się nieco rozejrzeć.
Choć w zasadzie nie był to jego główny cel; raczej wzywały go potrzeby fizjologiczne, choć niewątpliwie miał z tyłu głowy myśl, iż dobrze byłoby wyrobić sobie zwyczaj kontrolowania sytuacji wokół obozowiska na przyszłe, mniej spokojnie czasy ich przygody.
Toteż wziął ze sobą miecz - sam nie wiedział, czy bardziej dla sprawiania pozorów, czy raczej dla pewności siebie - i ruszył około 100 metrów w dół strumienia mając na celu załatwić tam swoje potrzeby, po czym obejść obozowisko i wrócić wzdłuż strumienia, po drodze zatrzymując się chwilę na okolicznym wzgórzu (o ile takowe istnieje i jest z niego jakikolwiek widok).

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#14

Post autor: Asirra » 02 kwie 2018, 21:26

Rzeka, której zakole łagodnie wpływało w głąb lądu, tworząc płyciznę gdzie Torrez łowił ryby, mogła być nazwana różnie, ale na pewno nie strumieniem. Pontar spływając z Gór Sinych już przy Loc Muinne tworzył szerokie zakola i naturalny akwen, szeroki na staję czy dwie, długi na co najmniej kilka. Woda była czysta, zimna i tu gdzie byliście obecnie płynęła już spokojnie, swój pęd wytracając na kamieniach i tamach w górnym biegu, bliżej gór. Tatarak i sitowie, przeplecione z pałką wodną, nadrzecznymi drzewkami i plątaniną krzewów, z niewielką przesieką polany, nie dawały zbytniego pola do popisu. Ani wiele miejsca, by urzędować nad nią w więcej niż pojedynkę.
Łososie, które były na tyle nierozsądne, by dać się złapać, po chwili trzepały się na ziemi, niedaleko Jareda. Młode ryby mające na bokach ciemne i czerwone plamki i wyraźną, szarą płetwę grzbietową. Może nie były to największe okazy, jakie pływały w tych wodach, ale na kolację dziś i na jutro z pewnością wystarczy.

Forest Music
Gdy Torrez zabrał się za patroszenie ryb, a Jared za wstępne przygotowanie do kolacji, Cicatrix wziął miecz i ruszył nad rzekę, by szybko skręcić w prawo i ruszyć z biegiem nurtu. Przedzieranie się przez zieleninę z początku było proste, jednak błyskawicznie zmieniło się w uciążliwy marsz. Jeżyny i gęsty oczeret nabrzeżny wczepiały się długimi pędami w buty, ubity grunt szybko zmienił się w lepkie błoto, a potem w wodę, a wszędobylskie muchy i trupi zapach zdradzały padniętego królika czy inne zwierzę, które miało pecha. Dlatego też wiedźmin szybko wszedł do lasu na nowo. Tu szuwary szybko ustąpiły miejsca gęstemu, wilgotnemu lasowi łęgowemu.
Zbocze rzeczki porastała gęsta, zbita masa jeżyn, malin i berberysów, dając idealne miejsce do gniazdowania ptactwa wodnego. Pojawiające się tu i tam olchy, topole i więzy podtrzymywały swymi korzeniami glebę na miejscu. Gdzieniegdzie rozrzucone leżały spruchniałe konary przykryte gęstą trawą i drobną, zieloną roślinnością. Masywne pnie zostawiały wiele prześwitu pomiędzy sobą a i tak było tu niemal całkiem ciemno. Cicatrix szybko załatwił swoje potrzeby, by ruszyć potem dalej na obchód. Jared z pewnością tu musiał zbierać drewno...
Niestety, poszukiwania wzgórza skończyły się fiaskiem. Natomiast jakieś dwieście kroków od obozu był niewielki prześwit. Skrzyżowanie dróg wydeptanych ewidentnie przez zwierzęta, tworzących dużą, nieco krzywą literę Y. Na drzewach w wielu miejscach pojawiały się duże, grube, mięsiste narośle.
I było cicho. Tyklo cykady urządzały swój koncert. A poza tym było zupełnie, absolutnie cicho...

Obrazek

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#15

Post autor: Paladyn Łowca » 05 kwie 2018, 22:30

Niby leśne ścieżki są w lesie czymś zwyczajnym, jednak ta, na którą natrafił Cicatrix była dość niespotykanie szeroka, co wzbudziło wyraźne zainteresowanie wiedźmina. Analizując jej układ doszedł do wniosku, iż powodem wzmożonego ruchu zwierząt w tym miejscu jest zapewne rzeka - albo wyjątkowo dogodne miejsce na wodopój, albo brud pozwalający przedostać się stosunkowo bezpiecznie na drugi brzeg. Postanowił więc to sprawdzić i choć jego koncepcja była dla niego przekonująca coś nie dawało mu spokoju i stawiało umysł w stanie podwyższonej czujności.

Awatar użytkownika
Legion
Administrator
Posty: 36
Rejestracja: 26 cze 2017, 21:42

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#16

Post autor: Legion » 09 kwie 2018, 23:23

- Z jednej zrobię dziś zupę, pozostałe, nie wiem, może upieczemy? - Zwrócił się do Jareda.
Torrez zawiesił kociołek z wodą nad ogniem i przyprawił go ziołami, solą i pieprzem z juków, znalazła się nawet jedna marchewka. Wkroił do niego jedną z ryb. Poszukał w jukach jakieś łychy, żeby móc co jakiś czas mieszać wybór.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 156
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#17

Post autor: wardasz » 09 kwie 2018, 23:35

-Można upiec - rzucił w odpowiedzi Jared, przenosząc wzrok z ogniska na leżącą obok niego stertę chrustu - Ale nieco później. - dodał kilka sekund później.
Począł ponownie przebierać drwa, wyszukując prostych, nie za grubych gałęzi, a także kawałków mogących posłużyć za źródło dłuższych pasów sprężystej kory, łyka, witek czy czegokolwiek innego czym można by było powiązać patyki. Po wybraniu kilkunastu drewienek i zgromadzeniu odpowiedniej ilości naturalnych linek zaczął łączyć je w kratownice, na której można by było upiec nadmiarowe ryby. Zupełnie przy tym nie zważał na swego towarzysza i jego kuchenne wysiłki.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#18

Post autor: Paladyn Łowca » 20 kwie 2018, 15:03

Do rzeki było raptem kilkadziesiąt metrów, ale ciemność połączona z ostrożnością, jaką zachowywał Cicatrix spowodowała, że pokonanie tej odległości zajęło sporo dłużej, niż powinno. Jednak na szczęście, jak pomyślał wiedźmin, jedynym co zmieniało się podczas poruszania się był narastający fetor rozkładającej się padliny, którą znalazł kilka metrów poniżej miejsca, w którym ścieżka docierała do Pontaru, zaczepiona o wystający z wody konar. Była to niewielka sarna.
"Ostrożności nigdy zbyt wiele" Pomyślał Cicatrix, po czym schował miecz, znalazł solidną gałą w udał się do truchła, aby spławić je w dół rzeki.

Paladyn Łowca
Posty: 29
Rejestracja: 02 sie 2017, 23:12

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#19

Post autor: Paladyn Łowca » 19 maja 2018, 11:56

Grunt był grząski i co rusz wystawały z niego, lub co gorsza ukryte tuż pod niepewnym gruntem, co, w połączeniu z ciemnością, zdecydowanie spowalniało przebycie tego krótkiego odcinka. Gdy Cicatrix dotarł do truchła zabrał się do tego, po co tu przybył. Na szczęście padlina nie była mocno zaczepiona i jedno silniejsze pchnięcie wystarczyło, aby uwolnić ją i oddać na powrót rzece, aby ta zabrała ją w inne miejsce. Do sarny wiedźmin dorzucił jeszcze trzymaną gałąź, po czym stanął jeszcze chwilę rozglądając się po przeciwnym brzegu, jednak nie zauważywszy niczego ciekawego wrócił na ścieżkę, gdzie na powrót dobył miecza kierując się ku skrzyżowaniu.

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Powrót Wiedźminów - sesja

#20

Post autor: Asirra » 19 maja 2018, 16:47

Torrez spojrzał na Jareda z namysłem, po czym wycelował w niego łyżką.
- Owszem. Można i upiec. Upieczone będą na dłużej. Ale dziś mam ochotę na coś ciepłego i nieco bardziej pożywnego. Do pieczonej to jakieś kartofle by się przydały. Albo chociaż kasza. Ale na zimno można jeść w podróży najwyżej, zamiast suszonej wołowiny. Tyle że wtedy to bym ją najpierw ofiletował. Ości nie będą potem przeszkadzać.
Spojrzał na swój wywar krytycznym okiem, po czym machnął ręką, wstał. Na nowo przeszedł do juków, grzebiąc w nich, w poszukiwaniu wspomnianych ziemniaków. Pamiętał, że kilka na pewno zabrali ze sobą...


Cicatrix tymczasem spławił ciało sarny rzeką i zawrócił do lasu. Szybko zwykłe szarobure ciemności nocy przeszodziły w zupełny mrok, szczególnie tu, między drzewami. Niewielkie prześwity dawały jako takie oświetlenie, głównie za sprawą łun i pojawiających się powoli gwiazd. Jednak poza tym - nie było tu wiele światła.
Gdy wreszcie wiedźmin stanął na rozdrożu miał szansę nieco bardziej przyjrzeć się okolicy. Tu i tam na drzewach pojawiały się narośle, jedne mniejsze, inne większe. Zawieszone blisko ziemi, metr zaledwie nad podłożem, sprawiały, że drzewa wyglądały po prostu na chore. Jak przy paskudnej ospie, czy czymś takim. Przy drodze było ich zaledwie dwa, może trzy - dalej jednak były większe. Kształtem przypominające wielkie jajka kurze, mających dobry metr wielkości.

ODPOWIEDZ