Khorinis-sesja

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#101

Post autor: wardasz » 15 lis 2018, 14:16

Zamroczony, oszołomiony Ivor obserwował z ziemi, jak jego dawni towarzysze wpadają do jaskiniowego korytarza, rzucając się na szczury. Pierwszy Syriusz, wymachujący dziko pochodnią i dźgający rapierem, zaraz za nim Sójeczka, jeszcze dziczej wywijający obosiecznym mieczem. Za nimi tłoczyli się łowcy, zwłaszcza Bartok miał okazję zrobić użytek ze swej maczety, acz tunel był zbyt wąski, by trzy osoby walczyły w nim ramie w ramie. Gdyby myśliwy mógł wpaść na szczury i urządzić im rzeź, gdyby Alyssa także mogła włączyć się do walki, szkodniki zostały by zmiecione w oka mgnieniu. Acz w wąskim tunelu zwierzęta miały szansę, ich ilość sprawiła, że mimo śmierci połowy tuzina zwierząt impet ludzkiego uderzenia momentalnie opadł. Piszcząc i sycząc, próbując gryźć, drapać, a momentami nawet nacierać i obalać przeciwników, szczury podjęły walkę. I choć ich wysiłki spełzały na niczym, choć nieliczne trafione ataki nie były w stanie przebić się przez tuniki i wzmacniane nogawice, przedłużająca się walka była uciążliwa. I niosła za sobą ryzyko, jak nie ugryzienia, to wybitnie bolesnego upadku lub zderzenia się z kompanem.

Sali tymczasem kucnęła nieco z tyłu, przeglądając swe rzeczy, przetrząsając je. Gdy w końcu znalazła co potrzebowała, kolejną chwilę zajęło jej przygotowanie wszystkiego, podpalenie, rozżarzenie wszystkich ziół. Po czym cisnęła swą gałązką, która poszybowała nad głowami walczących, po czym zahaczyła o coś na suficie i padła na ziemię. Jeden szczur z drugim momentalnie odwróciły się, starając zorientować się w tym, co się właśnie stało, inne starały się kontynuować walkę, acz coraz gorzej im to szło, coraz słabiej reagowały na poczynania przeciwników. Knecht z przemytnikiem wykorzystali to, masakrując osłabionego przeciwnika, wykorzystując każdą, najmniejszą nawet okazję. Nie było to łatwe, ale dokonali tego, kilka chwil później jaskinia pełna była krwi i szczurzych ścierw. Pomiędzy nimi zaś leżał Ivor, oddychając ciężko, krwawiąc z licznych, drobnych ran.

Awatar użytkownika
mnikjom
Posty: 26
Rejestracja: 15 lip 2017, 21:09

Re: Khorinis-sesja

#102

Post autor: mnikjom » 22 lis 2018, 17:56

- Do jasnej cholery! Ze wszystkich osób, które mogły mnie uratować, musieliście to być akurat wy!
Ivor z wyrzutem spojrzał się na swoich wybawicieli.
- Szlag by to.
Spróbował się podnieść. Okazało się, że nie jest to najlepszy pomysł. Liczne rany pozostawione przez szczury zaczęły boleć jak diabli.
- Dobra... Nie było tematu... Powiedzcie lepiej, że macie cokolwiek by mnie połatać...

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Khorinis-sesja

#103

Post autor: Asirra » 22 lis 2018, 18:08

- Ciekawa forma mówienia "dziękuję za ocalenie życia" - stwierdziła Sali, krzyżując ręce na piersi. Młoda zielarka patrzyła na mężczyznę z wyraźną niechęcią, graniczącą ze zdumieniem. - Cóż, najwyżej następnym razem nie usłyszysz nic prócz pisków. Dla mnie nudna forma śmierci ale jak taką wolisz...

Awatar użytkownika
Lowcap
Posty: 132
Rejestracja: 02 lip 2017, 23:11

Re: Khorinis-sesja

#104

Post autor: Lowcap » 23 lis 2018, 1:39

- Pierdol się - Łysy nie wytrzymał, stał obok Ivora próbując usunąć szczurzą krew ze swojego rapiera.
- Ehh, no dobra... - Łysy odczekał kilka sekund - widziałem kawałek urąbanej nogawicy przed wejściem, można z niego zrobić idealny opatrunek.
Obrazek

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#105

Post autor: wardasz » 23 lis 2018, 10:57

- Ja ci chyba tą strzałę wyżej posłać powinnam - westchnęła Alyssa, podchodząc bliżej - Może bez jajec by ci nieco rozumu wróciło.
Bartok i Sójeczka nie skomentowali ani zachowania Ivora, ani słów swych towarzyszy. Knecht bez słowa minął zgromadzenie, przepychając się pod ścianą, i wszedł kilka kroków w głąb tunelu, na tyle ile pozwalał krąg światła trzymanej przez Syriusza pochodni. Dopiero gdy przemytnik wspomniał o opatrunkach, obrócił się i spojrzał na niego.
- Opatrunek ze skórzanej opaski? - jego brwi uniosły się - Fatalny pomysł, zdaje mi się. Płótno, Łysy, płótno. Chociaż... róbta co chceta. - obrócił się ponownie, wpatrując w mrok tunelu.

Adrenalina, która wcześniej przepełniała żyły Ivora, poczęła powoli znikać, rozpraszać się. Ból, wywołany licznymi rankami, stał się bardziej dotkliwy, a jednocześnie także bardziej skupiony i konkretny. Łatwiej też było wyciszyć się i skupić, zrozumieć stan własnego ciała. Każdy odsłonięty przez dziurawy pancerz fragment ciała promieniował bólem, poznaczony zapewne śladami po szczurzych zębach. Prawe bok, łydka i ramie. No i twarz, tego był pewien. Dwie bolące paskudnie, pieczące rany, na czole i lewym policzku.

Intensywny zapach palących się ziół, rozchodzący się leżącej na podłodze gałązki obwiązanej żarzącymi się ziołami drażnił nozdrza, powoli zaczynał irytować. Zwłaszcza tych o czulszych nosach.

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Khorinis-sesja

#106

Post autor: Asirra » 24 lis 2018, 12:29

Gdy oni rozmawiali, Sali podeszła do gałązki i podniosła ją z szacunkiem z ziemi. Zatoczyła nią krąg w powietrzu, wymierzony w rannego i wnętrze jaskini, jakby w podzięce. Przesunęła nią trzema, gwałtownie urwanymi ruchami po wnętrzu kręgu. W ciemnościach, rozświetlanych tylko blaskiem pochodni, przez chwilę dym utrzymywał się w kształcie okręgu. Przecięty sześcioma promieniami był dla niej wyraźnie ważnym znakiem.
Dopiero teraz przykucnęła, wyjęła z torby nożyce i ucięła gałązki przy tlącej się części, blokując dalsze spalanie. Przygniotła je do ziemi dłonią. Szybki ruch. Zbyt krótki by się oparzyć, wystarczająco długi by zdusić resztki żaru. Spojrzała na rannego.
- Powinniśmy stąd wyjść. Rany trzeba przemyć i opatrzyć jak najszybciej, nim jakieś zakażenie się wda. Jesteś w stanie wstać? - spytała spokojnie. Nawet troskliwie. Po irytacji nie było śladu. - Iść? Czy ci pomóc?

Awatar użytkownika
mnikjom
Posty: 26
Rejestracja: 15 lip 2017, 21:09

Re: Khorinis-sesja

#107

Post autor: mnikjom » 05 gru 2018, 20:53

- Choćbym miał się wyczołgać to wyjdę stąd samemu.
Ivor zebrał się w sobie i wstał o własnych siłach.
- No ruszcie się.
Spojrzał się na pozostałych po czym ruszył w kierunku wyjścia.

Awatar użytkownika
Lowcap
Posty: 132
Rejestracja: 02 lip 2017, 23:11

Re: Khorinis-sesja

#108

Post autor: Lowcap » 10 gru 2018, 21:07

- To był żart... - Łysy spojrzał na Sójeczkę i wzdychnął niezbyt głośno, gniew powoli ustępował.
Syriusz ruszył kilka kroków w stronę wyjścia, tak by znaleźć się przed berserkerem, trzymał pochodnie niżej niż wcześniej.
- Wyprowadzimy Ivore'a i wrócimy w mniejszym składzie... - spojrzał na Sali, po czym objechał wzrokiem wszystkich - Chyba, że rozdzielimy się już teraz... Sali z Ivorem wyjdą, a my zbadamy resztę tunelu?
Obrazek

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#109

Post autor: wardasz » 12 gru 2018, 20:05

Alyssa przyglądała się z zaciekawieniem ruchom Sali. Lekko uśmiechnęła się, gdy kobieta zdusiła żar. Ciężko powiedzieć, czy ze względu na profesjonalne, doświadczone ruchy, powagę widoczną na twarzy czy po prostu z ulgi, że ziołowy zapach zacznie słabnąć, a nie przybierać na sile.

Otoczony nieznośnym jazgotem, po stokroć zwielokrotnionym przez echo zgrzytem pancerza, Ivor podniósł się z ziemi. Ledwo. Na swój sposób cały ów hałas był przydatny, zagłuszając jego syki i stęknięcia z bólu. Przepchnąwszy się obok towarzyszy, kuśtykając, ruszył w kierunku wyjścia. Sali podążyła jego śladem, oświetlając mu drogę pochodnią. O, jakże łatwo było iść tunelem widząc dokąd się zmierza...

Nim jeszcze ranny oddalił się na choćby krok, Sójeczka odwrócił się, zwracając do Syriusza
- Poszedłbym natychmiast - rzucił krótko - Nie ma co mitrężyć, ani tym bardziej biegać w ta i z powrotem.
- Acz jeśli chcesz, możesz iść z nimi - dodał Bartok - Mam wrażenie że wypadałoby, aby z rannym i medyczką został ktoś, kto walczyć może. Choć w sumie... czy ma to jakiekolwiek znaczenie? - dodał markotnie, zwieszając smętnie głowę.
- Nie wiem - odpowiedział Sójeczka - Acz jeśli chcesz z nimi wyjść, to pochodnie oddaj.

//Asirra, Mnik ew także Lowcap (jeśli zdecydujesz się wyjść)-w odpisie możecie już zawrzeć to, co robicie po wyjściu. No, chyba że chcecie coś wielkiego rozgrywać jeszcze w jaskini, np wtf Ivora że ten tunel się rozwidlał po drodze.

Awatar użytkownika
Lowcap
Posty: 132
Rejestracja: 02 lip 2017, 23:11

Re: Khorinis-sesja

#110

Post autor: Lowcap » 29 gru 2018, 19:17

- Idę z wami wgłąb, hmm.. - Syriusz zamyślił się lekko - Alyssa? Mogłabyś ich odprowadzić i wrócić do nas z pochodnią?

Jeżeli Sali, Alyssa i Ivor wyjdą z tunelu, ruszę wgłąb tunelu. Ustawiając się podobnie jak wcześniej.
- Jak już dojdziemy do końca, trzeba będzie jeszcze sprawdzić tamtą odnogę, którą zostawiliśmy wcześniej. No i mięso... szkoda by się zmarnowało. W końcu, nie chowały się w miejskich ściekach - Syriusz kopnął lekko jednego szczura.
Obrazek

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Khorinis-sesja

#111

Post autor: Asirra » 22 sty 2019, 14:37

- Alyssa, tak? - Sali spojrzała na łuczniczkę. - Jeśli chcesz, to chodz, ale poradzimy sobie spokojnie sami. Chyba, że on mnie zabije - skinęła głową w stronę wychodzącego już z tuneli i klnącego pod nosem Ivora. - Ale jakby co światło mam, a na zewnątrz nie ma tragedii, dzień przecież, a w okolicy raczej nikogo nie ma. A im może przyda się wsparcie strzelca. Twoja decyzja.
Po tych słowach odwróciła się i powoli ruszyła na powierzchnię, opierając się prawą ręką o ścianę i sunąc nią po chłodnej skale by nie zgubić kierunku ruszyła do wyjścia. A Alyssa podążyła za nią.

Dopiero gdy wyszli na zewnątrz kobieta zabrała się za Ivora. Przede wszystkim każąc mu usiąść na dupie i nie ruszać się. O tam, na tamtym kamieniu, niedaleko kapliczki. I miejscu po ognisku. Rozpaliła ogień na nowo, przy użyciu suchej trawy i kawałków brzozowej kory, świetnie nadających się na rozpałkę. Obecność Alyssy mimo wszystko uspokajała. Dawała poczucie, że ktoś ma ich na oku.
Dopiero gdy już było wszystko przygotowane rozstawiła manierkę na ogniu i wylała do niej wodę z bukłaka - wyraźnie niezadowolona jej pozostałą w nim ilością. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Dopiero gdy to było gotowe do wody wrzuciła wyciągnięty kawałek starannie złożonego płótna i zostawiając Ivora przy ogniu z zadaniem dokładania i pilnowania zagotowania się wody ruszyła w łąkę i do pobliskiego lasku.
Zebrała drobne, młode listki brzozy, babkę i liście dębu. Kilka rodzajów kwiatów. Dla postronnych mogło się wydawać, że po prostu hasa po łące zbierając bukiet. Wydawała się jednak przy tym niezmiernie skupiona.
Wróciła do "obozu", do ognia, rozkładając zebrane zioła na płaszczu, rozścielonym na ziemi, szybko je przeselekcjonowała, ponad połowę wyrzucając. Złożyła też na ziemi swoją torbę, do gotującej się wody dorzuciła odrobinę gałązek jałowca i mięty, chwilę później zestawiając manierkę by nieco przestygła i by zioła miały czas zadziałać. I dopiero potem zabrała się za rany Ivora.

Na początku wyciągnęła z sakwy zwykły por i kilka główek jakiejś rośliny, przypominające nieco cebulki kwiatowe. Utłuczone kawałki zmieszała razem, utarła, aż nie powstała papka. Świeżą, przyjemnie ciepłą wodą obmyła rany, po czym szerokie szramy po ugryzieniach posmarowała wcześniej otrzymaną mieszanką. Uczucie było dziwne - jak mrowienie, połączone z chłodem... i bólem.
- Nie marudź - skwitowała, gdy przy nakładaniu wyrwał mu się syk. - Poboli i przestanie. A przynajmniej nie dostaniesz zakażenia.
Rany później ponownie oczyściła, rozcierając część z zebranych ziół do okładu, zabandażowała wyparzonym kawałkiem płótna.Jednym, drugim, trzecim...
- Gotowe -
powiedziała w końcu, wstając i otrzepując spodnie z resztek ziół. - Wieczorem zobaczymy jak to się trzyma. Kilka dni i nawet śladu nie będzie.

Asirra rzuciles 4k10 lacznie otrzymales 21:
2, 7, 9, 3

Awatar użytkownika
mnikjom
Posty: 26
Rejestracja: 15 lip 2017, 21:09

Re: Khorinis-sesja

#112

Post autor: mnikjom » 23 sty 2019, 14:49

- Jeszcze tylko jakieś wino i byłbym szczęśliwy...
Ivor rozejrzał się dookoła "obozu". Miał nadzieję, że jakimś cudem jakiego życzenie się spełni - zamiast tego poczuł ból.
- Co za irytujące gówno! Nawet głową nie mogą ruszyć bo od razu wszystko inne mnie boli!
Mężczyzna westchnął.
- No to czekamy...

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#113

Post autor: wardasz » 29 sty 2019, 14:19

Szermierz, żołdak i łowca zagłębili się w ciemną odchłań, powoli i ostrożnie brnąc naprzód. Dochodzące z głębi ciche piski i szmery zwiastowały, że została tam jeszcze pewna ilość szczurów, aczkolwiek raczej nie powinny one stanowić wielkiego problemu dla eksploratorów. I istotnie, nie stanowiły. Ledwie kilka osobników, rozproszonych po całkiem sporym odcinku jaskini. Tunel wił się, wielokrotnie ostro skręcał, niemalże niemożliwym było odgadnięcie geograficznych kierunków. Acz nie rozdzielał się ponownie, jedynie trzykrotnie się rozszerzał, tworząc obszerne kawerny, zdatne zdawało by się do zamieszkania, przechowywania zapasów i tym podobnych. Licząc razem trzy pomieszczenia i szersze, równiejsze odcinki korytarza, bez przeszkód można by ty było ukryć całą grupę uchodźców wraz z zapasami, i jeszcze by zostało miejsca na parę dodatkowych osób.
- No i tyle - odezwał się Sójeczka, gdy dotarli do końca tunelu - wygląda gównianie, acz wymieść to szczurze łajno, uprzątnąć ścierwa i będzie można tu siedzieć, zdaje mi się. To co teraz? - spytał, odwracając się do towarzyszy.
- Zdaje mi się że wypadało by obejrzeć tą boczną odnogę, którą minęliśmy blisko wejścia - niepewnie zauważył Bartok - Chyba...

Ivor wygramolił się z jaskini jako pierwszy, kawałek za nim wyszła Sali, za nią zaś Alyssa. Możliwość posadzenia tyłka w jednym miejscu, czy szerzej ująwszy zaprzestania poruszania się, była zbawienna dla wojownika. Rany wciąż bolały, acz w bezruchu ból ten zelżał, nie był taki dotkliwy i irytujący jak wcześniej. Alyssa odeszła od nich kilka kroków, obserwując otoczenie, zerkając też od czasu do czasu z lekkim niepokojem na płomyk pełgający wewnątrz ofiarnej misy. Pod jej ochroną Sali sprawnie rozpaliła ogień i przygotowała wodę, po czym ruszyła zbierać zioła. Wyprawa była równie niespokojna i szybka co owocna, mimo braku ochrony łowczyni i wynikającego zeń strachu przed możliwością spotkania dzikich zwierząt, nie mówiąc już o orkach, Sali zebrała wszystko co było jej potrzebne. W międzyczasie Alyssa zakłóciła spokojny wypoczynek Ivora, każąc mu zdjąć z siebie pancerz, a widząc jego niezgrabne ruchy także pomagając, bynajmniej nie jakoś wybitnie delikatnie, wykonać to zadanie.

Gdy zielarka wróciła do "obozu", Ivor był już przygotowany do opatrywania. Musiał jednak zaczekać jeszcze, aż Sali przygotuje leczniczą mieszankę, czemu z zaciekawieniem przyglądała się Alyssa. W końcu jednak kobieta wzięła się za powolne, metodyczne oczyszczanie i zabezpieczanie ran, a następnie osłanianie ich płóciennymi opatrunkami - w tym ostatnim ponownie pomogła jej łowczyni, ruchami nie jakoś wybitnie wprawionymi, acz zdradzającymi jakieś minimalne pojęcie o tym, jak należy to zrobić. Efekt nie był może zachwycający, ani pod kątem wizualnym, ani patrząc na to jak czuł się Ivor - rany wciąż bolały, irytująco piekły, zwłaszcza ta na policzku, uciskające ciało bandaże też nie były szczytem wygody - aczkolwiek był zdecydowanie lepszy i dający znacznie lepsze szanse na wyzdrowienie niż pozostawienie ran bez opieki.

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Khorinis-sesja

#114

Post autor: Asirra » 29 sty 2019, 15:10

- To irytujące gówno, jak pięknie raczyłeś zauważyć, to por. I cebulki niektórych kwiatów. I ciesz się, bo szarpane rany zostawiają paskudne blizny. A dzięki temu - wskazała opatrunek na jego policzku - jest szansa, że nie zostanie Ci po nich nawet ślad. I tak, nie ma za co - powiedziała Sali, pakując na nowo wszystko do torby. Jedynie nożyki, moździeże i inne akcesoria pierw umyła w reszcie ziołowej wody, a potem, przepłukawszy jeszcze stal czystą wodą i po wytarciu nakładając na nią ochronną warstwę łoju, pochowała do torby. Resztę nadających się ziół także zebrała - w myśl zasady, że nic nie może się zmarnować.

Awatar użytkownika
mnikjom
Posty: 26
Rejestracja: 15 lip 2017, 21:09

Re: Khorinis-sesja

#115

Post autor: mnikjom » 29 sty 2019, 15:19

- Może być nawet i rzepa. Mało mnie to obchodzi... I niech ci tam będzie. Dziękuję bardzo za leczenie mnie ziółkami.
Ivor uśmiechnął się pod nosem i znów skupił swój wzrok na wejściu do jaskini. Był ciekaw czy przeczucie go nie myliło i w środku rzeczywiście znajduje się coś ciekawego.

Awatar użytkownika
Lowcap
Posty: 132
Rejestracja: 02 lip 2017, 23:11

Re: Khorinis-sesja

#116

Post autor: Lowcap » 02 lut 2019, 19:40

- Nie chyba, tylko na pewno, póki co ta jaskinia jest o niebo lepsza od poprzedniej. Na drodze do wody nie ma pierdolonego traktu. - Syriusz odwrócił się w kierunku z którego przyszli - I wiecie, szczurze łajno chyba łatwiej wynieść niż tamtą maź... Idziecie?
Łysy uśmiechnął się do siebie, po czym ruszył w kierunku drugiej odnogi. Zerknął jedynie na pochodnie, próbując ustalić jak dużo czasu im jeszcze zostało, zanim zgaśnie.
To wcale nie był taki zły dzień, znaleźli łowczynię, zielarkę, dobrą jaskinię, tonę mięsa i debila.
Syriusz wypiął łopatki do tyłu, naciągając mięśnie. Strzelenie w stawach, "uff... ulga" - szepnął cicho.
Obrazek

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#117

Post autor: wardasz » 05 lut 2019, 12:35

- Por? - Alyssa spojrzała na Sali zaskoczona, słysząc słowa znachorki. Na "podziękowania" Ivora nawet nie zareagowała, chcąc mieć chyba tak mało wspólnego z wojownikiem jak to tylko możliwe - To był po prostu zwykły por? Nie żadne dziwne, poropodobne leśne ziele?
Wpatrujący się w wylot tunelu Ivor mógł jedynie myśleć i marzyć, nic bowiem nie pojawiło się u jego wylotu. Bezruch, brak ciążącej nań zbroi, medyczne specyfiki i opatrunki jak również zdolności adaptacyjne jego organizmu powodowały, że dręczący go ból zelżał, stał się mniej odczuwalny, mniej irytujący, mniej dotkliwy.

Wewnątrz zaś jaskini zarówno Bartok, jak i Sójeczka potwierdzili słowa Syriusza skinięciami głowy i lekkim uśmiechem. Pochodnia trzymana przez przemytnika powinna, jak się zdawało, starczyć na jeszcze jakiś czas, aczkolwiek nie będą to wieki. Acz jeśli sprawnie by przeszli pokonany wcześniej odcinek, i jeśli boczna odnoga nie będzie wielkim systemem jaskiń, nie powinno być problemu.
Ruszyli. Szli szybkim, acz w miarę spokojnym krokiem, wiedząc że już zbadali ten tunel i nie mają się czego obawiać. Poszło im to zaskakująco sprawnie, ani się obejrzeli i już byli w miejscu gdzie spotkali Ivora, a niedługo potem na rozdrożu. Tym razem ruszli w boczną odnogę, powoli, korzystając z chwili przyjrzeli się w końcu temu tunelowi. Wielkie kamienne płyty, którymi wyłożone były sufit i ściany miały równą, gładką powierzchnię, bez śladów po narzędziach czy czymkolwiek innym wskazującym na obróbkę ludzkimi rękoma. Wyglądały raczej jakby natura ukształtowała je w takiej formie, choć zdecydowanie to nie ona umieściła je w tym miejscu.
Dalej jednak kryło się o wiele większe zaskoczenie. Po kilkudziesięciu krokach i trzech ostrych zakrętach tunel kończył się, otwierając się na obszerną, olbrzymią wręcz komnatę. Wyższa od trzypiętrowej kamienicy, szersza i dłuższa od budynku miejskiego ratusza, przesycona była aurą spokoju, wyciszenia i skupienia. W przedniej części znajdowała się szeroka otwarta przestrzeń, pełna drobnych resztek i szczątków, złomków kamienia, szkła i ceramiki, potrzaskanych, zbutwiałych fragmentów drewnianych sprzętów, przerdzewiałych do cna kawałków metali. Dalej znajdowały się dwa potężne pomniki przedstawiające mężów w pełnych płytowych zbrojach. Umieszczone były na wyższych od człowieka postumentach, pomiędzy którymi było szerokie na ledwie dwa kroki przejście prowadzące do dalszej części groty. Ta zaś składała się głównie z płaskiej, otwartej platformy, wyniesionej ponad posadzkę pierwszej części dobry łokieć wyżej niż postumenty rzeźb. Platforma oświetlona była kilkoma słupami magicznego światła i zdawało się że da się na nią wejść umieszczonymi po jej bokach rampami tudzież schodami, aczkolwiek stojąc w wejściu do kawerny ciężko było być tego pewnym.

Awatar użytkownika
Lowcap
Posty: 132
Rejestracja: 02 lip 2017, 23:11

Re: Khorinis-sesja

#118

Post autor: Lowcap » 05 lut 2019, 17:55

-Na Innosa... - Łysy stał chwilę z rozwartymi ustami - To chyba jakaś świątynia - podniósł płaską dłoń w górę, tuż nad ramieniem - Tu mogą być pułapki
Syriusz przed zrobieniem kroków skierował pochodnię w dół, szukał pułapek, zapadni, linek. Dopiero po upewnieniu się ruszał powoli dalej, w kierunku domniemanych ramp. Jego celem była platforma.

Lowcap rzuciles 4k10 lacznie otrzymales 20:
6, 4, 9, 1
Obrazek

Awatar użytkownika
Asirra
Senatorium Imperialis
Posty: 90
Rejestracja: 06 sie 2017, 20:43

Re: Khorinis-sesja

#119

Post autor: Asirra » 11 lut 2019, 11:39

- Ano zwykły por. Tu w okolicy rośnie sporo ciekawych rzeczy. Ale zawsze wokół kapliczek można coś znaleźć - skinęła głową w kierunku posągu Innosa, czuwającego przy ścieżce nad podróżnymi. Nadal palił się tam znicz. - Wystarczy poszukać.
Usiadła obok kobiety by mogły swobodnie rozmawiać, torbę odkładając obok siebie. By zawsze była pod ręką. Patrząc na wylot jaskini czekała na resztę grupy.

Awatar użytkownika
wardasz
Senatorium Imperialis
Posty: 157
Rejestracja: 16 lip 2017, 23:54

Re: Khorinis-sesja

#120

Post autor: wardasz » 11 lut 2019, 12:19

- Zawsze zdawało mi się, że alchemicy i inni zielarze używają jakiś odrębnych, specyficznych ziół, które tylko daleko w dziczy znaleźć można. No ale... - rozejrzała się jeszcze raz po okolicy, po czym westchnęła i usiadła, kładąc łuk na kolanach. Kierując się wzrokiem Sali spojrzała na wylot jaskini, po czym wzruszyła ramionami i spojrzała w przeciwnym kierunku.
- Ciekawe ile im tam jeszcze zejdzie - powiedziała cicho, jakby sama do siebie

Bartok stał nieco oniemiały, nie reagując na swych towarzyszy, powoli rozglądając się po sali szeroko rozwartymi oczami. Sójeczka zaś, jak tylko Syriusz zasugerował czym może być to miejsce, odwrócił się do niego i obrzucił wzrokiem mówiącym "co ty kurwa nie powiesz", zaraz po tym energicznym, żwawym krokiem ruszył do przodu. Zatrzymał się jednak natychmiast, słysząc ostrzeżenie przemytnika.
- Serio? - rzucił wściekłym tonem, spoglądając na niego- I co jeszcze, demon na zakończenie?
Nie poszedł jednak dalej, pozwalając Łysemu na przetarcie szlaku. Poszukiwania były długie i upierdliwe, ilość drobnych szczątków i kurzu pokrywająca posadzkę mogła zamaskować nawet bardzo wyraźne w zwykłych warunkach pułapki. Inne zaś dość wyraźnie ich obecność sugerowały, tylko po to by ostatecznie okazać się jedynie śmieciem zagracającym pomieszczenie. Powoli ruszył do przodu, knecht zaś i myśliwy ruszyli za nim. Choć trwało to długo, przeszli przez pierwszą część pomieszczenia i ruszyli jedną z ramp w górę. Tu już było o tyle łatwo, że podłoga była w miarę czysta, dość szybko więc, nie niepokojeni pułapkami ani żadnymi innymi nieprzyjemnymi niespodziankami, stanęli na samej platformie. Na jej środku stała solidna, okuta skrzynia. Poza nią, na platformie nie było nic.

ODPOWIEDZ